piątek, 21 lutego 2014

ASO BMW

Znalazłem przy okazji dekodowania nr katalogowych stronę http://www.bmwstore.pl gdzie znajdzie się wszystko do wszystkich beemek. Wszystko w sumie pięknie jest rozłożone, są opisy, rzuty, zestawy. Całość wygląda naprawdę profesjonalnie. I jeśli stany są takie jak podaje producent, i faktycznie to wszystko przychodzi w takim terminie jaki jest podany to jestem pełen szacunku. Gdyby nie jedno duże ALE.

CENY wprawiają w osłupienie. I pomijam tu klasyczne naciąganie w stylu:
koszty produkcji pomnóż przez 3, a jeśli dalej wychodzi cyfra mniejsza niż 3 lub 4 cyfrowa, podciągnij.
Tak się złożyło że mam cennik części z wyprzedaży z ASO. I kiedy widzę że wtryskiwacz o nr 13532244401 jest dostępny w BMW store za ~470zł, myślę sobie:
Spoko! U mnie ciągle są oryginały, po ponad 20latach.
Ale potem patrze w cennik wyprzedaży gdzie widzę że ten sam element, sprzedany z BMW do handlarza, po doliczeniu jego marży kosztuje już 280zł, czuje się dymany. Bardzo!

Ja wiem że pierwszy montaż. Że to są dobre taile. Ale żeby aż tak zdzierać! Ech..

I tutaj zaczyna się zabawa, bo chciałem zobaczyć ile by kosztowała odbudowa mojego buczka wg cennika z ASO! Licząc tylko kilka elementów, bardzo niedokładnie, bez montażu, czasami jeden z dwóch (ramki, kratki, ozdoby, listwy) musiał bym się wykosztować na bagatela ponad 15 000 zł!

Oni chyba liczą cenę detaliczną wozu i dzielą przez elementy na które się składa. Gdyby w cenę wchodził montaż całego zespołu, może miało by to sens, ale kiedy kupujesz element i sam sobie go lakierujesz, montujesz, transportujesz, jest to po prostu nienormalne... Ale co zrobić. Uroki posiadania auta, i chęci kupowania w ASO...

     1 776,92 zł
     1 690,38 zł
     1 690,38 zł
     2 157,84 zł
        121,51 zł
     1 265,47 zł
     1 186,01 zł
     1 872,27 zł
           95,25 zł
     2 295,31 zł
        129,38 zł
        410,74 zł
        128,96 zł
        182,90 zł
        291,03 zł
 142,56 zł   

   15 294,35 zł 

Wniosek jest krótki i niektórym znany.
Tylko siłownik tylnej szyby jest w dobrej cenie.

Pozdrawiam

czwartek, 20 lutego 2014

Konsekwencja c.d.

http://www.po-mesku.com/tag/motoryzacja-humor
Żeby nie było tak na smutno i monotematycznie o raportach i (nie)ukochanym przez wielu Excelu, napiszę jaki jetem szczęśliwy i happy, tak żeby aż porzygać się lukrem!

Po pierwsze wróciłem na pakernie! Dźwigam coraz więcej, coraz sprawniej. Uwielbiam to fajnie uczucie kiedy wsiadam do auta po 2 godzinkach. Odpalam, i się okazuje że mam ręce tak wiotkie że nie mogę skręcić kołem sterowym w moim tankowcu, czy spuścić z ręcznego. Nie wspomnę już o kulturze pracy stóp. Zanika analogowa natura sprzęgła i hamulca. Zaczynają działać w trybie 0-1. Gaz ma 3 tryby: nie dodawać, jadę za szybko, niekontrolowany bok z sandałem w podłodze. Kiedy do tego przyjdzie konieczność kręcenia w.w. kołem sterowym w celu uniknięcia spotkania 3 stopnia z borsztajnem, lampą czy innym autem, powoduje to uczucie braku czegoś... jednej rzeczy... NO TAK!  L  na dachu!
Generalnie znajomi się nabijają troszeczkę (zawsze to fajny pretekst do podroczenia się) na co odpowiadam:
Powiedziało się A - kupiło betę, trzeba powiedzieć B - wypakować się na koksa i opierdolić na łyso!

Po drugie. Dziś będzie robiony wydech w moim Buczku. Nazwa znowu stanie się aktualna! Zeszłej zimy nabawił się takiego przezwiska w wyniku montażu przelotowego nietłumika końcowego. Larmo jakie generowało auto było porównywalne z tym na Wyrazowie w czasie treningu Drift Open. Niestety poza tym że mam taką samą ilość garów co najmocniejsze wozy i dźwięk był baaardzo podobny, nic innego mnie z nimi nie łączy (och ja biedny, co ja zrobię z tą całą super wygodną skórzana tapicerką, klimą i wygłuszeniem...). O ile zimą śnieg i chlapa jako-tako tłumiły te wydzieranie się, tak latem po prostu było za głośno i za każdym razem gdy jechałem obok stałego posterunku suszarek, musiałem ze strachu popuścić gazu żeby nie stracić dowodu, bo
Przecież to jest stare, niebezpieczne, głośne, wieśniackie auto z młodzikiem w środku!.
Więc lato przejeździłem z oryginalnym zestawem, który z racji słusznego wieku (oczko w tym roku) zaczyna się rozwarstwiać i posiadać coraz znaczniejsze przedmuchy. Dziś jest plan żeby oryginalny tłumik środkowy zastąpić 3m rury (2x1,5) i zostawić całe zadanie wyciszenia na barkach (zawiasach?) tłumika końcowego, tego oryginalnego (jest rozmiaru współczesnych silników-ekokosiarek, z osprzętem!). Mam nadzieję że dźwięk będzie podkreślać Vósemkowość mojego silnika, a jednocześnie nie będzie powodować pocenia się w czasie jazdy po mieście, spowodowanego możliwością spotkania niebieskiego z nadwrażliwością na dB. Gdzie się podziała żona/teściowa/matka żeby skorygować taką dolegliwość!?

Wszystko zgrywa się do kupy z sobotnim hamowaniem. Zobaczymy ile kuni zostało z początkowego stadka, w jakiej są formie, co im dolega. A do tego posłucham sobie jak brzmi moja macchina pod pełnym obciążeniem, ale stojąc w miejscu. Z przyjemnością ustawię się za rufą żeby posłuchać tego darcia się niczym stare prześcieradło! Będę cisnąć kit i słodkie hasełka ludziom w kolejce:
Wpuść mnie przed siebie! Będziesz mieć okazję posłuchać V8 na połowicznym przelocie!

No i po czwarte primo: Ciągle trwam, zapierdalam, odkładam gelt na coraz więcej wiosennych modów! A lista rzeczy do zrobienia mimo że kurczy się (baaardzo powoli, ale jednak) to dalej jest długa jak stąd do Warszawy! Zaczynając od tych gnijących progów (MUST DO!), przez felgi (wymagające prostowania, MUST DO TOO!), po detale typu:
maska (braki w lakierze, och jeny, jaki to klimat a'la rat!), listwy, zawiasy zderzaka tylnego, ciemne klosze z przodu, nerki z obudową i przednim zderzakiem, znaczki, przednia szyba, antena, przecierki i ubytki w lakierze, wisząca podsufitka, ciągle brudzący się silnik krokowy, ufifrane dywaniki, piszczące elementy plastikowe, wybite el. gumowe tylnego zawieszenia (Poliuretany! Przybywajcie!), lejące uszczelki pod pokrywą zaworów, niesprawną odmę (niepodłączona do podciśnienia), niedziałający tylny spryskiwacz, błędy modułu diagnostycznego, niedziałające żaróweczki w kabinie, cieknąca uszczelka zbiornika spryskiwacza przedniego, braki w śrubach zabezpieczających, konieczność skorygowania map gazowych, naprawienia niedziałających pasków ogrzewania tylnej szyby, kijową jakość dźwięku seryjnego radia, zadbania o skórzaną tapicerkę, wymianę oleju wraz z filtrem.
Zapewne też wiele innych...
Ale bosche! Co to będzie za satysfakcja kiedy to wszystko zrobię! Jak to będzie pięknie wyglądać i grać! Mam (brzydko mówiąc) kisiel w batach na samą myśl o efekcie końcowym!

I tym trochę wulgarnym akcentem kończę przedweekendowy wpis i życzę miłego czwartku!

poniedziałek, 17 lutego 2014

Nie o pracy.

http://my-poznaniacy.org/page/2/
Ponieważ ostatnio dostałem info że w sumie piszę tylko o pracy (co wcale nie jest kłamstwem.. niestety) dziabnę notkę o tym co widzę w sieci, u ludzi, o czym czytam w wolnej chwili. Coś na kształt złomnikowej sobotniej bajaderki.

Zacznę od tego że ludziom się nie dogodzi! Ostatnio miała miejsce kolejna "stłuczka" kolejowa. Piękne przody straciły dopiero co wyremontowany Elf (ten sam co miał dzwon w drodze na lotnisko) oraz świeżo wyremontowane "kibel" (dla niewtajemniczonych to nasze nieśmiertelne, niezajeżdżalne EN57, które po remoncie znane są również TurboKiblami). Strefy zgniotu pięknie zadziałały. Skład się nie wykoleił, kabina się nie zgniotła. Nikomu nic się nie stało. Ale pod spodem już można czytać lamenty.
Co to za propaganda, jaka ściema.
Wszystko naciągają jak im pasuje.
Generalnie człowiekowi nie dogodzisz. Taka mentalność hejterów. Zero argumentów. Dupa boli, maść się skończyła więc swój ból dupy i poglądy polityczne przeleje na portalu o kolei...
Na szczęście są pod spodem też głosy rozsądku. Cytując:
@wojtus
i tobie bodobni

gdyby to był pojazd innego producenta a pesa czy newag by nie istniały to byś się czepiał
"kiedy w poslce będą produkować takie pociągi, chyba w 22 wieku". a tu masz Ci los, produkują
je u nas dzisiaj, już teraz. ale ty musisz napisać coś debilnego. żal Ci życia? samochód Cię
dzisiaj ochlapał? okres masz? żona Ci nie dała? ludzie. po to zaprojektowano klatkę
bezpieczeństwa, po to te absorbery żeby właśnie w takich sytuacjach elf nie wyglądał jak ten
EN.
Całość można przeczytać tu:
http://www.rynek-kolejowy.pl/50806/pesa_absorbery_zadzialaly.htm

Inną kwestią jest rynek motoryzacyjny który po prostu miażdży! Takich bzdór i pierdół jakie ciśnie się ludziom w TV/salonach/reklamach i innych, to jeszcze nie było. Można sobie dla przykładu podejrzeć (mocno subiektywne) poradniki niekupującego wydane przez złomnik:
Klik#1
Klik#2
I poczytać co za kit się ludziom teraz sprzedaje. Coupe ma być z definicji sportowe, super fajne, eleganckie, czasem ekscentryczne, drogie. Więc część producentów wkłada tam Diesla. Bardzo lubię "grzechotniki", ale kurna mać. Nie w sportowym, eleganckim dwudrzwiowym nadwoziu które ma powodować orgazm oczu i uszu. A nie śmiech pomieszany z uczuciem litości kiedy taka WOW Laguna Coupe (piekna!) puszcza za sobą czarnego dymka i hałasuje jak MAN z rocznika '78 po odpaleniu zimą.

Kit jaki ciśnie się w katalogach to też coś niesamowitego! Auta palące 3l paliwa, mając jednocześnie 300KM. Jak się nie da jak najwyraźniej się da! Pomyślał a potem się zdziwił, podczas tankowania.

Jestem ciekaw jaki wpływ na rynek będzie to mieć za 5 - 10 lat. Kiedy wszystkie 1,4TFSI będą już po 3 remontach, a autka bez turbo, z normalnymi motorami, będą dalej żwawo i bezawaryjnie jeździć (oczywiście nie wszystkie, ale mediana jednak wychodzi lepiej po stronie aut z wtryskiem pośrednim).

Miłego dnia.