Zacznę od początku.W sobotę chciałem wytestować skrzynkę narzędziową którą jakiś czas temu wygrałem u Tommy'ego w jego konkursie. A ponieważ wreszcie po miesiącu odebrałem auto od blacharza, miałem materiał w którym mogę rzeźbić.
Sobota
Piękna pogoda, poranek i początek zabawy. Poza moim buczkiem, jeden kumpel serwisował jakieś zajechane E36 w kompakcie, a drugi swoją E30. To srebrne gówno było straszne. Przód wyglądał jak by przejechał po wszystkich borsztajnach w mieście... A potem jeszcze trzy razy auto wisiało na nim po wjechaniu w otwarty gulik. A to tylko wygląd! Mechanicznie jest to jeszcze większy schrott! Poza silnikiem, nic nie wygląda i nie działa jak powinno. Mniejsza o to (nie jestem fanem Compacta, nawet powiem że uważam go za karykaturę samochodu, więc pozwoliłem sobie pomarudzić).
Ja miałem do zrobienia uszczelki pod pokrywami zaworów. Niby operacja prosta ale w praktyce trzeba było się całkiem sporo nakręcić, a przez to że wcale nie jest tak dużo miejsca dookoła silnika, jak by się mogło wydawać. Efekty były ciekawe...
