wtorek, 13 maja 2014

Weekend pełen sprzeczności.

Zacznę od początku.

W sobotę chciałem wytestować skrzynkę narzędziową którą jakiś czas temu wygrałem u Tommy'ego w jego konkursie. A ponieważ wreszcie po miesiącu odebrałem auto od blacharza, miałem materiał w którym mogę rzeźbić.

Sobota
Piękna pogoda, poranek i początek zabawy. Poza moim buczkiem, jeden kumpel serwisował jakieś zajechane E36 w kompakcie, a drugi swoją E30. To srebrne gówno było straszne. Przód wyglądał jak by przejechał po wszystkich borsztajnach w mieście... A potem jeszcze trzy razy auto wisiało na nim po wjechaniu w otwarty gulik. A to tylko wygląd! Mechanicznie jest to jeszcze większy schrott! Poza silnikiem, nic nie wygląda i nie działa jak powinno. Mniejsza o to (nie jestem fanem Compacta, nawet powiem że uważam go za karykaturę samochodu, więc pozwoliłem sobie pomarudzić).

Ja miałem do zrobienia uszczelki pod pokrywami zaworów. Niby operacja prosta ale w praktyce trzeba było się całkiem sporo nakręcić, a przez to że wcale nie jest tak dużo miejsca dookoła silnika, jak by się mogło wydawać. Efekty były ciekawe...

poniedziałek, 12 maja 2014

Mikro zlot na zamku w Chudowie.

Ale zacznę od czegoś całkiem innego!

Szykuje sobie poranne śniadanko, w tle gra muzyka z radia, do momentu kiedy zaczyna się blok reklamowy.

Klasyka: hemoroidy, mocz, zatwardzenie i upławy. Aż chce się żyć! I wtem leci reklama Mitsubishi.
Nowy outlander, w limitowanej edycji City Style.
No przecież! Jakie to logiczne i konsekwentne! Powinni iść dalej w miksowaniu oferty i wszystkie osobówki wydać w wersji "2cm wyżej, plastik na nadkolach, offroad pełnym ryjem", oraz włożyć 1,6GDI do L200 i Pajero, a następnie sprzedawać to pod linią Eco Plus.

[Aktualizacja]
Wiem że robią tak wszyscy - miejskie SUV'y. Ale kiedy czytam: Outlander i obok widzę City Line, to nóż w kieszeni się otwiera... Wiem też że Polska ma drogi jakie ma, ale nie są to chyba aż takie bezdroża, prawda? Zwłaszcza w miastach.
[/Aktualizacja]

Czy wspominałem już jak wszystko jest nie tak? No tak! :)

Ale wracając do meritum wpisu.

piątek, 9 maja 2014

A gdybyś mógł coś dostać...

.. to co by to miało być?

Jakiś czas temu na pewnym forum założyłem topic z dwoma pytaniami.

Pierwsze było bardzo proste:
Masz miliony, nie ogranicza Cię nic. Kupujesz co chcesz, jedziesz tym pojeździć gdzie chcesz (bo Cię stać!). Czysta przyjemność i kaprys.

Drugie wymagało pewnego poukładania sobie co kto lubi, ale i tak zostawiało całkiem fajne pole do popisu:
Możesz dostać kilka maszyn wraz z ubezpieczeniem na 10 lat. Czyli płacisz tylko za paliwo i teoretycznie ogólne utrzymanie.