środa, 22 kwietnia 2015

"Ja nie umiem?"

Znalazłem w sieci piękny film!

Rozbawił mnie niesamowicie! Naprawdę ciekawa kompilacja.


Sam z chęcią przejechałbym się po Nurburgring’u. jest to jedno z moich miejsc „Must go to!”. Oczywiście tylko w słoneczną pogodę zapuściłbym się na tor, bo gdybym rozkraczył swojego buczka, rozpłakałbym się jak bobas, zwinął w kłębek i tak już został.





Wracając do ciekawych pojazdów, jestem dalej w szoku na widok tego, co wjechało na tor!

A zobaczyć możemy:

- Piękny autokar bliżej nieznanej firmy. Już to widzę w katalogu: "Żadnej przełęczy w Alpach nie pokonasz szybciej. Najlepszy czas na Nurburgring w swojej kategorii! "

- Amerykański Tapczan Chevrolet, który lusterkami obciera asfalt na zakrętach.

- SEAT Inca – młody dostał wóz z budowy żeby skoczyć po dokumenty do biura. Tor był po drodze…

- Transit z DHL – praktyka czyni mistrza! Tutaj wbrew pierwszemu wrażeniu, to kurier uczy całą bandę kierowców beemek jak skutecznie wyprzedzać buraków w zwieśniaczonych wozach. Jako jedyny zebrał się i objechał Polówkę. Reszta towarzystwa tylko patrzała.

- Jak jechać na wakacje to po całości! Więc mamy pomarańczowego ogóra i turystów z rowerami w E36.

- Clarckson powiedział kiedyś w Top Gear o McLarenie, że nie ma rzeczy, która na drodze jest od niego szybsza. No może poza białym vanem, który wiecznie świeci w lusterko żeby się zsunąć na boczny pas. Tutaj widzimy rozstrzygnięcie zakładu Cytryna i Gumiaka o to, który wóz lepiej nadaje się do ucieczki z miasta z kradzionym wapnem z budowy. Trafic aż sunie bokiem!

- Trzech drifterów kierowców z których tylko jeden ma jaja! Gratulacje! Piękny wóz i lot bokiem.

- Tójkółowca – Robisz to źle! Jest to chyba najbardziej poroniony pomysł, jaki można wykonać. Nie daje to frajdy jak samochód czy motocykl. Nie jest szybsze od jednego i drugiego. Natomiast ma w sobie wszystkie ich wady, czyli brak przyczepności, robactwo we włosach i woda w gaciach w razie deszczu.

- Zielonego T2 do ucieczki przed policją w Meksyku.

Takie tam śmiechy-hihy w środku tygodnia.

6 komentarzy:

  1. Super wpis i filmik :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Taa, widziałem ten filmik - bardzo fajny :) Ja bym swoje E36 nawet zabrał na ten Nurburgring. Ale wynajem lawety wychodzi drogo (z resztą, ja w życiu lawety nie obsługiwałem, to też nie wiem, czy bym ją ogarnął w tak długiej trasie), a na kołach też zbytnio nie ma opcji - bo weź upalaj ze świadomością, ze masz tym na jeszcze wrócić :P. No i trzeba by dwa razy przejechać Polskę i kawałek Niemiec rajdówką bez wygłuszeń, na zawieszeniu niezbyt przystosowanym do komfortowej jazdy :P. Już chyba prędzej bym się Hondą wybrał lajtowo się poturlać w stylu osób z filmiku. Albo najchętniej poleciał na tor samolotem i wynajął coś na miejscu - nie tanio, ale chociaż komfortowo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawiodłem się, żadnego Passata nie widziałem. U nas zamiast starych busów spod znaku VW, to pewnie by się Żuki i Nysy upalało.

    OdpowiedzUsuń
  4. Śmieszne niektóre auta tam wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe ile czasu zajęłoby pokonanie jednej pętli Nurburgring seryjnym Fiatem 126p, o ile to by było w ogóle wykonalne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń